ślimaki w akwarium
0 10 min 2 tygodnie

Ślimaki wyglądają tak, jak wyglądają. To fakt i tego nie zmienimy. Jeżeli ktoś nie toleruje ich kształtu, koloru, oślizgłości stopy, czy czegokolwiek innego, to zapewne musi je z niszczyć. Jako, że z taką opinią nie należy polemizować, zajmiemy się innymi.

Ślimaki przenoszą pasożyty na ryby

To legenda, w której jest ziarenko prawdy. W każdej otwartej hodowli ryb konsumpcyjnych (przeznaczonych do jedzenia dla ludzi) należy likwidować ślimaki, bo mogą być zarażone pasożytem Centrocestus formosanus przenoszonym przez ptaki – i to na dodatek migracyjne. Wystarczy, że nad naszym akwarium nie będzie latał ptak, a możemy być spokojni o zdrowie ryb, ślimaków… i nasze.

Istnieje natomiast trochę chorób, które mogą być niebezpieczne dla ryb. Przywry digeniczne Sanguinicola inermis przenoszone są przez ślimaki, ale atakują karpie, wzdręgi, płocie i świnki. Jeżeli mamy w akwarium karpia, to lepiej nie trzymać z nim ślimaków. Z kolei Diplostomum spathaceum potrzebuje mewy do rozmnażania, więc podobnie jak w przypadku Centrocestus, trzymamy ptaki z daleka od akwarium. Paskuda wywołująca bądź, co bądź, popularną chorobę – czerniaczkę – u leszczy, amurów, czy karpi nazywa się Posthodiplostomum cuticola. Żeby nasze ryby w akwarium były bezpieczne, trzymajmy wszystkie czaple i ślepowrony z dala od zbiornika.

To, co jest bardzo niebezpieczne dla akwakultury, nie zawsze przenosi się na realia akwariowe. Największym wektorem chorób ryb są inne ryby. Ciekawe, że pomimo szeroko zakrojonej troski o zdrowie ryb, przypadki przerybienia akwarium zdarzają się zdecydowanie częściej, niż przypadki celowego zaślimaczenia…

Ślimaki to nasi przyjaciele

Roślinna potwarz

Małe ślimaczki, które okazjonalnie przywleczemy do akwarium, uwielbiają siedzieć na roślinkach. Składają tam też często jajeczka. To pozwala sądzić, że je zjadają. A okazuje się, że wcale tak nie jest. Ślimaki – nie dość, że nie lubią żywych roślin – to jeszcze nie chce im się ich jeść, bo są twarde. Żeby wyskubać tak małą tareczką chociaż jedną komórkę roślinną, to naprawdę wyczyn.

Żeby nie być gołosłownym, zrobiono badania w których obejrzano mnóstwo zawartości ślimaczych żołądków i okazało się, że ilość żywych roślin nie przekraczała 1%[1] BrÖnmark, Christer. „How Do Herbivorous Freshwater Snails Affect Macrophytes?–A Comment.” Ecology 71.3 (1990): 1212-1215.! A gatunki były różne: większe, mniejsze, z płaską i stożkowatą skorupką. Także nasz rodzimy specjalista od ślimaków – Doktor Andrzej Kołodziejczyk potwierdza, że ślimaki wręcz unikały żywych roślin [2]Kołodziejczyk, A. „Occurrence of Gastropoda in the lake littoral and their role in the production and transformation of detritus. II. Ecological activity of snails.” Ekologia … Continue reading!Nasza potwarz dla ślimaków związana z oskarżaniem je o jedzenie żywych roślin powinna być raz na zawsze rozliczona. Jeżeli nie dla dobra ślimaków, to chociaż z szacunku dla tego, kto rozkrawał tysiące ślimaczych żołądków…

Najgroźniejsze dla roślin są wbrew pozorom ślimaki, które wpuszczamy sami, czyli ampularie. One niekiedy skuszą się na pyszną zieleninkę, jeżeli wyjadły wszystkie inne źródła pokarmu, a my dajemy im mączkę rybną w płatkach. Przy dokarmianiu odpowiednim pokarmem, a już tym bardziej płatkami z dodatkiem glonów, nawet ampularia się nie obejrzy na rośliny w akwarium, bo przecież ma swój rozum. Mały, ale zawsze.

Przybysze z kosmosu

Rośliny z in-vitro, podłoże aktywne, wszystkie sprzęty nowe, a ślimaki pełzają w najlepsze. Cud! Nie cud, ale ślimaczy spryt. Rybka mogła go uszczknąć i coś jej się przyczepiło do pyszczka, a to był mały mini ślimaczek. Podobnie, jak krewetka zaczepiła nóżką o coś kleistego. Wystarczy akwarium od kolegi. Nawet przesuszenie nie likwiduje ślimaków, więc jak mają być, to i tak będą.

Stosowanie różnych środków do wymoczenia roślin na samym starcie zbiornika może przynieść więcej szkody, niż pożytku. Jeżeli chcemy mieć zdrowe rośliny, to nie moczmy ich, ale dajmy odpowiednie warunki do wzrostu, a wtedy żaden drobny pasażer na gapę ich nie tknie, bo nie będą gniły.

Ponadto ślimaki są doskonałym materiałem na rozpoczęcie cyklu azotowego w akwarium. Działają jak bakterie do akwarium, a są za darmo i ich skuteczność jest gwarantowana. Przy okazji będą na bieżąco sprzątały i dbały o rośliny, pilnie wyjadając obumarłe emersyjne listki. To właśnie lubią najbardziej – rybie kupki i martwe roślinki!

Podziękuj ślimakowi

Jeżeli powiemy członkowi rodziny lub przyjacielowi, żeby w tym tygodniu zrobił za nas podmianę w akwarium lub usunął rybie kupki ze zbiornika, taka propozycja może być dobrym testem na przyjaźń. Ślimak w akwarium robi to bez wytchnienia 24 godziny na dobę z przerwą na sen co 3 dni! Znajdźcie kogoś, kto z takim oddaniem będzie poświęcał się pracy.

A ślimaki pracują dużo. Usuwają rybie kupki, nadgnite części roślin, mielą detrytus i znacznie ułatwiają nam życie. Ponadto mówią nam, kiedy należy oczyścić dno. Gdy widzimy, że rodzi się ich więcej, to należy trochę przerzedzić ślimacze pyszności, żeby zajęły się bardziej szukaniem jedzenia, a nie produkowaniem większej ilości potomstwa.

Ślimaki wpływają też korzystnie na parametry wody redukując poziom różnych nieczystości i pomagając w obiegu azotu i fosforu w akwarium[3]Moslemi, Jennifer M., et al. „Impacts of an invasive snail (Tarebia granifera) on nutrient cycling in tropical streams: the role of riparian deforestation in Trinidad, West … Continue reading. Nie dość, że jedzą pokarm, który ryby pominęły, to jeszcze nie pogardzą odchodami i glonami. Jak nam się „sypnie” trochę więcej, to ślimaki załatwią sprawę.

To jak się ich pozbyć?

Zdaję sobie sprawę, że większość zaglądających przewinęła artykuł do tego rozdziału… no cóż. Ślimaki najlepiej jest wykończyć czystym akwarium. Te stworzenia nie żywią się energią kosmiczną, ale brudem. Jeżeli jest go optymalnie, to wykarmi aktualną obsadę. Jeżeli jest go pod dostatkiem, to sygnał dla ślimaków, że to dobre miejsce do założenia dużej rodziny. Ponadto ślimaki lubią twardą wodę. Jeżeli będziemy dodawali wody demineralizowanej i połączymy to z oczyszczeniem akwarium, to zwiększamy sobie szanse na sukces o dodatkowe 25%.

Nic nie działa lepiej na ograniczenie dobrobytu, jak konkurencja. W tym przypadku to całkiem strategiczne, bo wprowadzając większego ślimaka możemy pozbyć się stada małych. Doskonale sprawdzi się helmet. Z ampularią lepiej nie ryzykować, bo jest duża i jak już złoży ten swój kokon, to poznamy znaczenie słowa „prześlimaczenie”. A helmetki tylko składają jajeczka. Gdy są pojedynczo, to nawet tego nie robią.

Odnośnie ślimaków, nawet one mają w swoim gronie czarną owcę o imieniu Helenka. To jadowity ślimak gustujący w innych ślimaczkach i wyjątkowo efektywny w ich zwalczaniu. Na dodatek jest całkiem ładna i mała, więc rozwiązanie wydaje się zgrabne, jak na Helenkę przystało.

Ślimak helenka w akwarium
Ślimak helenka w akwarium

Nie wrzucamy ryb wyjadających ślimaki. Chyba, że od dawna chcieliśmy mieć bocję lub kolcobrzucha. Dlaczego? A dlatego, że bocja produkuje kupę. Nie jedną, całe stada. Je i wydala i je i wydala i tak w kółko. Dorasta to do 30cm i dopiero wtedy nabrudzi. A ślimaków nie ma, więc sprząta akwarysta. I robi więcej podmian. Zaczynają wyłazić glony po kątach. Żabienice wyskubane w pień. A to wszystko dlatego, że chcieliśmy się pozbyć ślimaków. Natomiast kolcobrzuch ostrzyże na krótko 90% obsady. Ten dziób ma duuuże możliwości i nadaje się nie tylko do gryzienia muszli ślimaków, których zabraknie mu szybciej, niż byśmy chcieli.

Z resztą, naprawdę, co nam te ślimaki przeszkadzają? Jeżeli się nie podobają, to chociaż uszanujmy to, że są bardzo pożyteczne i pojawiły się właśnie w naszym akwarium tylko po to, żeby nam pomóc w jego sprzątaniu.

Jeżeli masz problemy lub pytania związane ze ślimakami, zapraszam na grupę Ichtio.pl na Facebooku

Tutaj trochę informacji o innych problemach związanych z akwarium

Bibliografia[+]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

I accept the Privacy Policy